„Estoński CIT” w Polsce: oczekiwania a rzeczywistość

„Estoński CIT” w Polsce: oczekiwania a rzeczywistość

Sensacja godna pierwszej strony – Polska wprowadza model opodatkowania podobnie jak Estonia. Przez cały ubiegły rok ta wiadomość wzbudzała duże zainteresowanie w środowisku biznesowym, działającym zgodnie z polską jurysdykcją. „No kiedy wreszcie będzie można pracować w państwie o ugruntowanej pozycji w UE, i w ogóle nie płacić podatku dochodowego?”

No i nowy rok przyniósł wyczekiwane zmiany – z dniem 1 stycznia 2021 roku wszedł w życie nowy model opodatkowania potocznie zwany „estońskim CIT”.

Jeden z naszych Klientów w euforii natychmiast rzucił się „zamawiać” razem siedem spółek w Polsce z „estońskim CIT”. Ale, jak to zwykle jest, w dzisiejszych anty-BEPS warunkach przeszacowane oczekiwania na temat niepłacenia podatków często rozbijają się o rzeczywistość.

Proponujemy rozłożyć nowy polski model na części pierwsze, aby zrozumieć, czy może on stać się alternatywą dla Estonii, i czy można go uważać za „raj podatkowy” w Polsce.

Dlaczego podatek od wyjścia w Polsce nazywany jest „estońskim CIT”?

Sam skrót „CIT” oznacza „Corporate Income Tax” albo podatek dochodowy od osób prawnych. Z kolei odniesieniem do Estonii jest podatek od wyjścia. Zgodnie z cz. 1 art. 50 estońskiej Ustawy o podatku dochodowym, spółki będące rezydentami płacą podatek od zysków wypłaconych w postaci dywidend lub innych potrąceń z zysków. Stawka podatku dochodowego od osób prawnych w przypadku zysków do podziału wynosi 20% od dywidendy brutto. Natomiast w przypadku zysków zatrzymanych obowiązuje stawka zerowa, i to  sprawiło, iż estoński model opodatkowania stał się popularnym narzędziem do międzynarodowego planowania podatkowego.

Tak, nie do każdej działalności pasuje. Tak, bardzo trudne jest otwarcie konta bakowego z ukraińskim beneficjentem. Tak, dywidenda są drogie. Niemniej jednak ta jurysdykcja wraz z jej modelem podatkowym znalazły swoją niszę.

Jak „estoński CIT” działa w Polsce?

Przed wprowadzeniem nowości w Polsce istniały równie ciekawe opcje: standardowa stawka podatku dochodowego wynosi 19%, ale dla podatników osiągających dochody nieprzekraczające 2 mln euro rocznie (w określonych warunkach) obowiązuje obniżona stawka w wysokości 9%.

Aby pobudzić gospodarkę, ustawodawca zaproponował alternatywne rozwiązanie – możliwość przejścia na podatek od wyjścia, który nazwano polskim „estońskim CIT”. Podatnicy będą mieli możliwość wyboru nowego modelu opodatkowania na 4 lata. Model ten nie znosi podatku dochodowego, a w przypadku naruszenia wymogów spółka zostaje pozbawiona możliwości korzystania z niego i przechodzi na standardowy. Jest to sprzeczne z modelem opodatkowania w samej Estonii, ponieważ nie zakłada żadnych alternatywnych opcji ani terminów.

Zgodnie z Krajowym Programem Reform, spółki, które będą przeznaczały zyski na inwestycje w środki trwałe i nie będą wypłacały dywidend, nie będą płacić podatku. Brzmi bardzo obiecująco, ale zastanówmy się, jakie zapisy nowego modelu są naprawdę równie atrakcyjne jak estońskie.

  1. Kto może skorzystać z polskiej wersji „estońskiego CIT”?

Z polskiego „estońskiego CIT” będą mogły skorzystać mikro, małe oraz średnie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółki akcyjne, których roczny obrót z VAT nie przekracza 100 mln zł (ok. 22 mln euro), a warunek ten obowiązuje przez cały okres stosowania takiego modelu.

Istnieją również dodatkowe wymagania dla spółek:

– akcjonariuszami mogą być tylko osoby fizyczne;

– spółka nie ma udziałów w innych przedsiębiorstwach, trustach ani innych strukturach;

– co najmniej 3 pracowników na umowę o pracę (z wyłączeniem pracowników-akcjonariuszy);

– dochód pasywny nie przekracza dochodu czynnego z działalności operacyjnej więcej niż o 50%;

– spółka inwestuje w środki trwałe.

W naszej opinii, przepisy polskiego „estońskiego CIT” mogą mieć zastosowanie również wtedy, gdy akcjonariuszem spółki jest osoba fizyczna niebędąca polskim rezydentem. Oznacza to, że Ukraińcy mogą również rozważać ten model jako opcję dla międzynarodowej strukturyzacji swojego biznesu.

Nie wszystkie spółki będą mogły przejść na nowy model, w szczególności nie jest on dostępny dla:

– spółek, które prowadzą działalność generującą zysk i są zarejestrowane w specjalnych strefach ekonomicznych lub w polskiej strefie inwestycyjnej;

– spółek, które inwestują głównie w nowe technologie, a ich wydatki są kierowane na licencje, prawa autorskie i prawa patentowe. Warunkiem zastosowania w tym przypadku będzie stała regularna kwota na inwestycje, ale tylko w środki trwałe, ponieważ termin „inwestycje” w polskiej Ustawie o „estońskim CIT” nie zawiera odniesień do aktywów nieobrotowych;

– spółek powstałych w wyniku podziału lub połączenia spółek akcyjnych lub spółek z o.o.

– spółek w stanie likwidacji lub upadłości.

W istocie wszystkie wymagania, jakie musi spełniać spółka, aby przejść na nowy model –  to jedna z najważniejszych różnic w porównaniu do prawdziwego estońskiego podatku od wyjścia. W samej Estonii nie ma żadnych ograniczeń w zakresie ani akcjonariuszy, ani pracowników, a co najważniejsze, nie ma wymogu dotyczącego inwestycji, o który rozbijają się wszelkie marzenia o „polskim raju podatkowym”.

  1. Efektywna stawka podatku od wyjścia w Polsce:

Efektywna stawka podatku zależy od statusu podatnika i obrotu. Stawki są następujące:

  • 25%;
  • 15% (dla małych przedsiębiorstw).

Jak widać, są wyższe od standardowych stawek w Polsce (19%/9%). W rzeczywistości i praktyce jednak takie podwyższone stawki nie będą miały zastosowania z dwóch powodów.

Po pierwsze, spółka będzie mogła obniżyć stawkę o 5 punktów procentowych (czyli do poziomu 20% i 10%), pod warunkiem, że wydatki na inwestycje w środki trwałe będą wystarczająco wysokie:

– 50% w każdym dwuletnim okresie, albo

– 110% w każdym okresie czteroletnim.

Po drugie, łączna wysokość podatku (na poziomie spółki i akcjonariusza) będzie malała, ponieważ akcjonariusz odlicza od podatku dochodowego od osób fizycznych część tego, co spółka zapłaciła w polskim „estońskim CIT”.  Możliwość obniżenia stawki podatku o 5 punktów procentowych (czyli do poziomu 20% lub 10% dla małych przedsiębiorstw) będzie wymagała poniesienia nakładów inwestycyjnych w wysokości określonej przepisami prawa.

Spółki mają bezpośredni obowiązek pokrycia bezpośrednich kosztów inwestycji (art. 28g polskiej Ustawy o „estońskim CIT”). Taki model powinien doprowadzić do gromadzenia przez podatnika środków trwałych. A zatem, aby pozostać w takim modelu, spółka musi spełniać wymóg inwestycji w środki trwałe, czyli wydatki powinny być wyższe niż:

– 15% (ale nie mniej niż 20 000 zł) przez dwa kolejne lata, lub

– 33% (ale nie mniej niż 50 000 zł) w ciągu okresu czteroletniego.

Przykładowo, wysokość wydatków należy obliczać w stosunku do początkowej wartości należących do spółek maszyn, narzędzi, urządzeń i pojazdów, ustalonej na ostatni dzień roku podatkowego poprzedzającego dwuletni lub czteroletni okres w polskim modelu „estońskiego CIT”.

Z przepisów prawa wynika również, że do wartości tej nie należy zaliczać: samochodów osobowych oraz innych pojazdów, a także majątku przedsiębiorstwa, wykorzystywanego głównie na potrzeby osobiste akcjonariuszy lub członków ich rodzin.

  1. Podstawa opodatkowania w polskim „estońskim CIT”:

1) zysk z dochodu z zysku podzielonego między akcjonariuszy oraz zysk z dochodu przeznaczonego na pokrycie strat;

2) wysokość ukrytych zysków i zysków z wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą;

3) zysk ze zmiany wartości majątku w miesiącu, w którym nastąpiło połączenie, podział, przekształcenie spółek;

4) zysk netto osiągnięty w roku podatkowym, w którym zakończyło się opodatkowanie jednorazowe.

W istocie polski „estoński CIT” zakłada opodatkowanie czterostopniowe, co daje siedem podstaw opodatkowania. Jak widać, model ten trudno nazwać „rajem podatkowym”, raczej optymalnym mechanizmem pobudzania gospodarki.

Na początku dla spółki mogą powstać dwa obciążenia podatkowe: podatek od zysków z przekształcenia oraz podatek od przejściowych różnic między wynikiem podatkowym a wynikiem bilansowym.

Obciążenie podatkowe samego modelu estońskiego przy wypłacie dywidendy pojawi się zarówno dla spółki, jak i dla akcjonariuszy. Ponadto spółka mogłaby zostać obciążona dodatkowym podatkiem, gdyby jej roczne przychody przekroczyły 100 mln zł, a ona nadal stosowała „estoński CIT” w wersji polskiej.

Przy wyjściu z modelu podatek również trzeba będzie zapłacić: w przypadku niedotrzymania warunków stosowania, jak również w przypadku niewypłacenia zysku (dywidendy) lub niezaliczenia w koszty zysku z przekształcenia w okresie stosowania modelu estońskiego.

  1. Wypłata dywidend i objęcie akcjonariuszy podatkiem od osób fizycznych 

Polski „estoński CIT” nie zmienił podstawowej zasady, zgodnie z którą indywidualna osoba-akcjonariusz płaci podatek od otrzymanych dywidend. Dziś jest to 19% podatku dochodowego od osób fizycznych w Polsce. Ustawa wprowadziła mechanizm, który zmniejszy obciążenie podatkowe akcjonariuszy i częściowo wyeliminuje podwójne opodatkowanie.

Akcjonariusz będzie mógł odliczyć część polskiego „estońskiego CIT” zapłaconego przez spółkę od swojego podatku dochodowego od osób fizycznych. Będzie mógł odliczyć:

– 41% podatku, zapłaconego przez spółkę – jeśli został obliczony według stawki 15%;

– 37% – gdy spółka płaci według stawki 25%;

– 71% – gdy spółka płaci według stawki 10%;

– 51% – gdy spółka płaci według stawki 20%.

Tak więc ogólny poziom opodatkowania (spółki oraz akcjonariusza-Polaka) może zostać obniżony nawet o ponad 9% (gdy spółka nie jest małą spółką i płaci według stawki 20%). Generalnie akcjonariusze posiadający polską rezydencję podatkową powinni spodziewać się obniżenia łącznego opodatkowania o 4,39%, albo o 1,29% przypadku małych spółek.

  1. VAT

Korzystając z „estońskiego CIT” w Polsce spółka nie będzie miała żadnych problemów i niuansów z podatkiem VAT. Obowiązuje ta sama standardowa stawka 23%. Z praktyki nie widzimy problemów z rejestracją numeru i zarządzaniem VAT przy przejściu na nowy model.

Wnioski

Na zakończenie chcielibyśmy zaznaczyć, że w porównaniu do modelu w samej Estonii, nowy polski „estoński CIT” cechuje się bardziej skomplikowanymi regulacjami i trudnymi wymaganiami w zakresie możliwości zastosowania takiego modelu.

Polska nowość nie pasuje do każdej spółki. Dla niektórych, np. związanych z outsourcingiem lub bez środków trwałych, wręcz w ogóle nie wchodzi w grę. Również spółki korzystające z polskiej wersji „estońskiego CIT” nie będą mogły korzystać z innych preferencji podatkowych, takich jak zwolnienia na R&D czy IP Box, przy czym nie dotyczy to decyzji związanych z funduszami inwestycyjnymi.

Ponieważ model jest nowy, a wymagania wobec niego są bardzo surowe, nic więc dziwnego, że środowisko biznesowe przygląda się jemu z obawą. Jako doradcy podatkowi również dostrzegamy problem w jego stosowaniu na tym etapie, ponieważ nie ma praktyki egzekwowania prawa i sądownictwa, a same organy podatkowe nie nauczyły się jeszcze jego stosowania.

Wśród naszych klientów zauważyliśmy zwiększone zainteresowanie, które zniknęło krótko po tym, jak wyjaśniliśmy im wymagania i niuanse. W efekcie nikt nie odważył się przejść na taki model, każdy chce poczekać rok. Ministerstwo Finansów opublikowało już wyjaśnienia na 123 stronach, więc patrzymy w przyszłość i czekamy aż ramy regulacyjne nowego modelu zostaną dopracowane tak, aby środowisko biznesowe mogło go wygodnie stosować, zmniejszając obciążenie podatkowe i koszty pracy księgowości.

Marija Zagriadskaja, adwokat, radca AVIDBIZ

Marcin Romańczuk, doradca podatkowy, partner KKLW (polski oddział AVIDBIZ)

https://www.youtube.com/watch?v=vfAVtUx1Nag